Zalistowiał cichosennie w cichopłaczu cicholas, 
Jak chodziły nim panienki, pierwiośnianki, ekstazerki,
Kołysały się, schylały, rwały grzyby w bombonierki,
Atłasowe, żółte grzyby, te, co rosną tylko raz.
Opadały pierwsze liście na sukienki crepe de chine,
Kołysały się rytmicznie u falbanek walansjenki,
Zapłakały białe brzozy, podkrążone demimondainki
I złe buki, stare mruki, pogrążone w wieczny spleen.

Zalistowiał, zakołowiał, zaechowiał w cichośnie,
Posypały się kropelki na pluszowe pantofelki,
Zostawiły żal maleńki, zostawiły żal niewielki...
Pójdą dalej cieniem alej. Będzie płacz... a może nie...


Jarosławowi Iwaszkiewiczowi 

Okrągli gentlemani w zielonych szpaklakach
Na okarynach grają lisztowskie "Funerailles"
Na brudnym płocie wisi mój jasnożółty plakat
w kawiarni na werandzie kakao pije maj

Ulicą idą wolno dwa długie sznury pensji
Na płytach trotuaru jak brylant skrzy się dżet
spojrzenia powłóczyste przez przymrożone rzęsy
soczyste są jak likier i pachną Coeur de Jeanette.