Zapisz swoję ulubione piosenki

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Czytały mnie białe panienki
Z podkrążonymi oczyma
I podkreślały ołówkiem
Pornograficzne stroniczki...
Ja jestem małym lift - boyem,
Którego nikt nie trzyma...
Ja jestem małym lift - boyem
W domu pąsowej księżniczki,
Na 120 piętro

Wożę jej bladych kochanków.
Wożę naiwnych kochanków
Do zamku Chryzolindy.
A potem czekam za drzwiami,
Czekam cierpliwie poranka
A potem strącam każdego
W zieloną przepaść windy...
Ja jeżdżę tam i na powrót.

Ja jeżdżę tam i na powrót.
Ja nie śpię nigdy we dnie
Ja nie śpię nigdy w nocy.
Szeregi nowych kochanków
Pukają ciągle do wrót
I nikt nie pyta, dlaczego ?
I nikt nie krzyczy, pomocy !
Bezszumnie chodzi winda

Ciągle i ciągle głodna.
Bezszumnie wchodzą ludzie.
Bezszumnie trzaskają drzwiczki.
Dopiero tego wieczoru,
Kiedy nie dojdzie do dna,
Mnie będzie wolno nareszcie
Przekroczyć próg księżniczki...
Czytały mnie chore dziewczynki,

Jak bajkę z różowej feerii.
Czytali mnie starsi panowie,
Spierali się z sobą czasem...
Ja jestem małym lift - boyem
W szytej, złotej liberii.
Ja jestem małym lift - boyem
Z szerokim czerwonym lampasem...
Czytali. Czytali. Czytali.

Kiwali głowami do taktu.
Ścierali się z sobą czasem.
Miarowo. Rytmicznie. Na głos...
I jak tu nie tańczyć na głowie,
Kiedy świat jest cudowny ? I jak tu...
Panowie, Panowie, pozwólcie !
Ja chcę pocałować was w nos !


Zmarnowałem podeszwy w całodziennych spieszeniach, 
Teraz jestem słoneczny, siebiepewny i rad.
Idę młody, genialny, trzymam ręce w kieszeniach,
Stawiam kroki milowe, zamaszyste, jak świat.

Nie zatrzymam się nigdzie na rozstajach, na wiorstach,
Bo mnie niesie coś wiecznie, motorycznie i przed.
Mijam strachy na wróble w eleganckich windhorstach,
Wszystkim kłaniam się grzecznie i poprawiam im pled.

W parkocieniu krokietni - jakiś meeting panieński.
Dyskutują o sztuce, objawiając swój traf.
One jeszcze nie wiedzą, że gdy nastał Jasieński,
Bezpowrotnie umarli i Tetmajer i Staff.

One jeszcze nie wiedzą, one jeszcze nie wierzą.
Poezyjność, futuryzm - niewiadoma i X.
Chodźmy biegać, panienki, niech się główki oświeżą -
Będzie lepiej smakować poobiedni jour-fixe.

Przeleciało gdzieś auto w białych kłębach benzyny,
Zafurkotał na wietrze trzepocący się szal.
Pojechała mi bajka poza góry doliny
nic jakoś mi nie żal, a powinno być żal...

Tak mi dobrze, tak mojo, aż rechoce się serce.
Same nogi mnie niosą gdzieś - i po co mi, gdzie?
Idę młody, genialny, niosę BUT W BUTONIERCE,
Tym co za mną nie zdążą echopowiem: - Adieu! -


O piękna Pani z  krzeseł 

Perfumom której chciałbym cały przesiąc,
Pani ma tyle ogni, których nikt nie skrzesał,
Pani może kochać cały miesiąc

A ja wiem, żeby kochać - pani ma rację -
Trzeba dużo pieniędzy i szklanych słoni,
A my mamy tylko słów nieznanych plantacje
I kangury skaczące po nich

Nie notuje nas żadna giełda
I nie tuczy nam brzuchów business
Bo nasz towar się utkać z mgieł da
I transakcją handlową drwi z nas

Ale o nas śpiewają rapsodie szyldów
Wszystkich krajów, narodów i mów
I jesteśmy bogatsi od wszystkich Rodszyldów
Fabrykanci nieznanych słów

Do moich białych oaz
Na piaskach pustyń niezdeptanych krain
Próżno z biletem pierwszej klasy wołasz
Podróżniczko z okrętu Red Star Line

Na moim małym jachcie
Okrąży cię białych ryb rój
Ostrymi zębami, nim zgubię w łzach cię
Monogram smutku z ust mi wypruj

Pokażę ci tam, jak na łąkach, na wyspach
Gdzie od will rozklawisza się Bach
Ekstatycznie się pasą, mnąc kwiaty w pyskach
Moje słowa o krowich łbach

Zdrętwiałabyś gdybym pokazywać ci zaczął
Wszystkie nowe gatunki raz i kalibry...
A słowa miłosne ćwierkając skaczą
Maleńkie, roztrzepane ptaszki kalibri

I gdy nocą opłynie cię dancing
Parą par strumieniących się pstro
Zaczną skakać i zmącą trans ich
Białe myszy dziwacznych strof

O piękna, czarna damo
Perfumy której ciała, jak jad uśmierca
Wyjdź, tam w mroku już czeka na ciebie przed bramą
Samochód mojego serca