Zmarnowałem podeszwy w całodziennych spieszeniach, 
Teraz jestem słoneczny, siebiepewny i rad.
Idę młody, genialny, trzymam ręce w kieszeniach,
Stawiam kroki milowe, zamaszyste, jak świat.

Nie zatrzymam się nigdzie na rozstajach, na wiorstach,
Bo mnie niesie coś wiecznie, motorycznie i przed.
Mijam strachy na wróble w eleganckich windhorstach,
Wszystkim kłaniam się grzecznie i poprawiam im pled.

W parkocieniu krokietni - jakiś meeting panieński.
Dyskutują o sztuce, objawiając swój traf.
One jeszcze nie wiedzą, że gdy nastał Jasieński,
Bezpowrotnie umarli i Tetmajer i Staff.

One jeszcze nie wiedzą, one jeszcze nie wierzą.
Poezyjność, futuryzm - niewiadoma i X.
Chodźmy biegać, panienki, niech się główki oświeżą -
Będzie lepiej smakować poobiedni jour-fixe.

Przeleciało gdzieś auto w białych kłębach benzyny,
Zafurkotał na wietrze trzepocący się szal.
Pojechała mi bajka poza góry doliny
nic jakoś mi nie żal, a powinno być żal...

Tak mi dobrze, tak mojo, aż rechoce się serce.
Same nogi mnie niosą gdzieś - i po co mi, gdzie?
Idę młody, genialny, niosę BUT W BUTONIERCE,
Tym co za mną nie zdążą echopowiem: - Adieu! -


Już od dawna z latarni zdarto krepy abażur, 
Z szpalt dzienników spłynęły czarnych liter strumienie.
W oddalonym grobowcu na kalwińskim cmentarzu
Pochowała już Polska swe krwawiące sumienie.

Ozdobiła Mu szyję w wielkiej wstęgi naszyjnik,
Rozkazała jednemu: Ty mu pokłon swój udasz!
W kornej ciszy narodu zagorzały partyjnik
Wielkiej piersi wystygłej dotknął ręką jak Judasz.

Dziś jest cicho i prosto, jakoś mdławo i ckliwie,
Dni mijają za dniami jednostajne jak kierat,
Jak by nic się przez fakt ten nie zmieniło właściwie,
Że na Zamku w Warszawie umarł jeden literat.

Tylko krzyczy zaklęte w karty książek dziedzictwo,
Że w nich żyje coś więcej niż wspomnienie poddaństwa,
Że umarło z nim narodowe dziewictwo,
Zdeptane butami rodzącego się Państwa.

Dziś, gdy sen nasz o chlebie w dłonie noże nam kładzie,
Bezlitosny jak nędzarz, co podzielił swój dom z kim -
Dla tych, którym się jeszcze sen majaczy o szpadzie,
Sen o Polsce bezgrzesznej - będzie snem o Żeromskim.